Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rzodkiewka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rzodkiewka. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 września 2019

Kiszone warzywa


Moja przygoda z kiszonkami zaczęła się ok. 2-3 lata temu. Do tego czasu znałam jedynie kiszone ogórki, które moja mama lub babcia przygotowywały na zimę oraz kapustę, którą jednak zawsze kupowaliśmy w sklepie. Tutaj powinna pojawić się jakaś niesamowita historia, jak to odkryłam genialne kiszone buraki albo orientalne, piekielnie ostre kimchi, ale niestety - po prostu jak zwykle chęć eksperymentowania pchnęła mnie do przetarcia nowych, kulinarnych ścieżek :). Największym zaskoczeniem dla mnie był fakt, że ukisić można praktycznie każde warzywo, a efekty potrafią być naprawdę zaskakujące. 

Do słoików wrzucałam najróżniejsze ,,zielska", dzięki czemu zdążyłam się już przekonać, które kiszonki mogę zaliczyć do moich faworytów, a których produkcji już raczej nie powtórzę. Dla większości warzyw stosowałam procedurę identyczną jak przy kiszeniu ogórków, i taką właśnie podaję poniżej. Kwestię ilości poszczególnych dodatkowych składników pozostawiam Wam - jeśli ktoś lubi bardziej intensywny smak, śmiało może dorzucić więcej czosnku czy chrzanu. Jest oczywiście kilka zasad, których powinniśmy się trzymać podczas przygotowywania kiszonek, a jedną z ważniejszych jest czystość. Jeśli nie chcemy, aby po odkręceniu zakrętki naszym oczom ukazał się niezbyt zachęcający, włochaty, zielonkawy kożuch, postarajmy się dokładnie umyć (a nawet potraktować wrzątkiem) wszystkie słoiki i inne narzędzia, których będziemy używać podczas przygotowywania kiszonek. Jeśli chodzi o wodę, jakiej używamy do przygotowania solanki, spotkałam się już z różnymi szkołami. Niektórzy zalewają wrzątkiem, inni przestudzoną, przegotowaną wodą, jeszcze inni przefiltrowaną lub z butelek (ten wariant polecam, jeśli woda w Waszych kranach jest wątpliwej jakości lub z dużą zawartością chloru). Ja na jakość kranówki nie mogę narzekać, dlatego wykorzystuję wodę prosto z kranu, bez wcześniejszego gotowania. 

Do przygotowania kiszonych warzyw, oprócz wody, potrzebne nam będą:

- sól kamienna
- czosnek
- świeży chrzan
- koper
- opcjonalnie (zachęcam do eksperymentów) świeży imbir, papryczka chilli itp. 
- warzywa (moje ulubione to ogórki, buraki, cukinia, marchewka)

Przygotowujemy solankę z 1 łyżki soli na 1 litr wody. Do czystych słoików wkładamy warzywa (jeśli używamy buraków lub marchewek najpierw je obieramy, a potem kroimy na mniejsze kawałki - w przypadku marchewek sprawdzi się także spiralizer do warzyw), ząbki czosnku (zazwyczaj wkładam po 1-2 obrane ząbki, zależenie od wielkości słoika), kawałek świeżego, obranego chrzanu, kawałek kopru z łodygą. Całość zalewamy solanką tak, aby warzywa nie wystawały ponad powierzchnię płynu (zmniejszy to ryzyko pojawienia się pleśni). Słoiki zakręcamy i pozostawiamy w temp. pokojowej w ciemnym miejscu na kilka dni, a następnie przenosimy np. do piwnicy. 

Tak jak już wspomniałam, do moich ulubionych  kiszonych warzyw należą ogórki, buraki (genialne!), cukinia, marchewka, czy rzadziej spotykana skorzonera. Ciekawe wyszły także rzodkiewki, seler oraz kalafior. Nie do końca natomiast zasmakowała mi fasolka szparagowa oraz brokuły, które jak dla mnie miały zbyt intensywny smak. Duży słoik kiszonych buraków przygotowuję też tydzień przed Świętami Bożego Narodzenia, a uzyskany zakwas (to jest dopiero niesamowity smak) wykorzystuję do przygotowania tradycyjnego barszczu (taki z kartonika się przy nim chowa). W tym roku do ogórków dorzuciłam odrobinę papryki gochugaru, tradycyjnie używanej do przygotowania kimchi i zakisiłam również cytryny oraz czosnek, jednak na efekty muszę jeszcze chwilkę poczekać :).

Mam nadzieję, że choć trochę zachęciłam Was do eksperymentowania z kiszonkami. Jeśli macie swoje sprawdzone lub nietypowe pomysły, bardzo chętnie wypróbuję nowe przepisy :). Tymczasem poniżej podaję kilka linków, z których korzystałam podczas przygotowywania mniej typowych kiszonek.

Sprawdzony przepis na kimchi, czyli koreańską, kiszoną kapustę - to jest dopiero ogień!: http://www.jadlonomia.com/przepisy/prawdziwe-koreanskie-kimchi/

Kiszona dynia - nie do końca moje smaki, ale myślę, że ciekawe i warte wypróbowania: https://www.olgasmile.com/kiszona-dynia.html

Na tym przepisie opierałam się podczas przygotowywania kiszonych cytryn, aczkolwiek nie trzymałam się go zbyt sztywno - na efekty jeszcze czekam:

poniedziałek, 13 maja 2019

Wiosenne krążki z wędzonym łososiem


Krążki z żytniego chleba, a na nich same dobre rzeczy: dojrzałe awokado, wędzony łosoś Mowi, wiosenna rzodkiewka, kiełki brokuła, drobno pokrojone kapary, a to wszystko zwieńczone jajkiem w koszulce... czy można wyobrazić sobie lepsze śniadanie? :). 

Składniki (na 4 krążki):
- 4 kromki żytniego chleba
- 1 dojrzałe awokado
- 4 rzodkiewki
- 100 g łososia wędzonego na zimno Mowi
- 2 łyżeczki kaparów
- garść dowolnych kiełków
- 4 jajka

Przygotowanie:

Z chleba wyciąć krążki za pomocą metalowej obręczy lub szklanki. Awokado i rzodkiewkę pokroić w plasterki, kapary drobno posiekać. Plastry wędzonego łososia pokroić na mniejsze części. Na krążkach ułożyć awokado, łososia, rzodkiewkę, kiełki oraz kapary. Przygotować jajka w koszulce. W niewielkim garnku zagotować wodę, zamieszać (wytworzyć niewielki wir) i wbić ostrożnie jajko (można wcześniej rozbić je do oddzielnej miseczki i wlewać na gotującą się wodę). Każde jajko najlepiej ugotować osobno (inaczej mogą się skleić). Ułożyć ostrożnie na przygotowanych wcześniej krążkach. Podawać skropione ulubionym olejem lub bez żadnych dodatków :).


wtorek, 29 sierpnia 2017

Tagliatelle z kurczakiem i pesto z liści rzodkiewki


Przepis na tagliatelle z kurczakiem przygotowałam na konkurs Barilla Cup. Jest to świetny sposób na wykorzystanie tej części rzodkiewki, którą zazwyczaj wyrzucamy - liści. Najlepiej oczywiście użyć takich z własnego ogródka :).

Składniki (3 porcje):

- 200g makaronu tagliatelle
- 2 piersi z kurczaka
- 3 łyżki mieszanki przypraw zatar lub 3 łyżki suszonego tymianku
- 2 łyżki soku z cytryny
- 3 łyżki oleju rzepakowego
- sól i pieprz

Pesto:
- liście z jednego pęczka rzodkiewki
- czubata łyżka pestek słonecznika
- 4 gałązki świeżego tymianku
- 2 ząbki czosnku
- 3 łyżki zimnotłoczonego oleju rzepakowego
- sól i pieprz

Piersi z kurczaka pokroić na niewielkie kawałki, dodać zatar (lub suszony tymianek), sól, pieprz oraz olej rzepakowy, dokładnie wymieszać i odstawić na 15 minut. Przygotować pesto: pestki słonecznika uprażyć na suchej patelni, wszystkie składniki zblendować do otrzymania gładkiej konsystencji (jeśli będzie zbyt gęste można dodać więcej oleju). Zamarynowanego kurczaka usmażyć - w połowie smażenia dodać sok z cytryny. W międzyczasie ugotować makaron, przełożyć go na patelnię z kurczakiem, dodać pesto i dokładnie wymieszać.